piątek, 1 lipca 2016

Przenoszę się

Skończyła się szkoła i prawdę mówiąc kompletnie nie wiem co mam z sobą zrobić.
Wczoraj to już w ogóle było grubo, ale pozwólcie, że nie będę się tym dzielić.

Zawsze chciałam być w pewien sposób znana, chciałam by ludzie mnie rozpoznawali, by podchodzili i chcieli zrobić sobie ze mną zdjęcie. Żeby to osiągnąć trzeba się postarać, trzeba coś zrobić. Ja jestem z natury osobą strachliwą, przejmuje się wieloma rzeczami, boję się coś zrobić, spróbować, wolę codzienną rutynę, ten nudny rytm, bo wtedy czuje, że bezpiecznie stoję na gruncie.

No cóż, rutyna się skończyła, czas coś zrobić. Nie mówię, że wszystko osiągnę od razu, pewnie zajmie mi to parę lat, ale podstawa to być wytrwałym. Ten blog gdybym go nie zaniedbywała byłby o wiele bardziej popularniejszy w tym momencie, z tym, że ja nie chce wiecznie pisać krótkich odcinków, chce napisać jedną wielką spójność, którą z dumą nazwę "Własną Książką".

Pogubiłam się, po chwili kompletnego załamania zrozumiałam, że czas wziąć się w garść. Trzeba marzyć i próbować i się nie poddawać. Wyznaczyłam sobie cele, do których będę dążyć. Jednym z nich jest poznanie na żywo Deynn, czyli osoby, która mnie zainspirowała.


Nie tylko będę pisać o życiu  i publikować swoje wypociny, które czasem nazywam wierszami, postaram się stać się kimś kompletnie nowym, zająć się czymś co od dłuższego czasu mnie interesuje - modą.

Ale coś ciężko to widzę, no nic, będę dobrej myśli :)


Zapraszam.







Nie usuwam tego bloga, są tu opublikowane rzeczy, do których mam sentyment. 



Eh, nienawidze początków, momentu, w którym trzeba zacząć i coś rozkręcić.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

To uczucie...

To uczucie kiedy wszystko zwala Ci się na łeb, kiedy przed Tobą matura, brak perspektyw na przyszłość i kochana fałszywa pseudo-przyjaciółka.

No cóż, czasem po prostu trzeba spiąć poślady i wziąć się w garść. nie można pozwolić na to by życie przeleciało ci między palcami i toczyło się do nikąd do końca twych dni.

Co do fałszywości owej przyjaciółeczki, że też muszę być typem człowieka, który nie potrafi wygarnąć komuś co leży mu na sercu, jednocześnie trzymając to w sobie na tyle mocno by się tym dławić.
Momentami mnie trzęsło, momentami było mi przykro, ale spokojnie, wróciłam do tego stanu normalnego - wyjebane.

Patrzcie, całe życie się uczymy. By nie ufać za bardzo, by uważać itd.

Jak dobrze, że mam te dwie drogie mi osoby, dzięki nim jeszcze nei zwariowałam i nie mam na tyle wyjebane, by cytuję "przesiedzieć całe życie przed kompem" ;)


Ps. Droga korespondencyjna przyjaciółko - tęsknie.

niedziela, 6 marca 2016

Back to black

Nic nie trwa wiecznie.
Wydaje mi się, że tak mogę rozpocząć ten wpis.
Kiedy nie jesteś czegoś pewien - nie rób tego.
No cóż, nie będę opowiadać co się stało, to absolutnie nie ma żadnego znaczenia.

Wpis krótki i ubogi, czy chociaż będzie przez kogoś przeczytany?
Męczę replay piosenki:



Życzę miłego wieczoru, dla niektórych już nocy :P




niedziela, 14 lutego 2016

3 lata

14 lutego to szczególny dzień dla bloga - dokładnie 3 lata temu zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Był to pierwszy odcinek do Nowego Życia Niny :) Początki były kruche, sposób w jaki pisałam był słaby, ubogie słownictwo, krótkie opisy, a czasem ich brak, który powodował, że odcinek wyglądał jak scenariusz składający się z samych dialogów...
A teraz?
Idzie mi coraz lepiej, książka się tworzy i z każdym słowem coraz bliżej spełnionego marzenia <3
dzięki blogowi i czytaniu książek nauczyłam się składać słowa w zdania, a zdania w dłuższe wypowiedzi i opisy. Gdyby nie ten blog, moja książka, a raczej pewien dokument tekstowy, nigdy by nie powstał.

A co u mnie?
Moje emocje i wrażenia z każdego dnia to jakiś cyrk. Raz jest lepiej, później już nie bardzo. Ale jakoś idę dalej przed siebie :P

Wszystkim zakochanym życzę miłych, ciepłych i przede wszystkim romantycznych walentynek. Zaś tym co jak ja siedzą właśnie przed komputerem i popijają ulubiony trunek mówię jedno:
"Kołderka, jedzonko, film. Nie ma co płakać, może akurat jutro na kogoś wpadniesz i opieprzysz go, że nie znalazł się dzień wcześniej?"

Ja oglądam "Say I love you" - anime mające trzynaście odcinków. Lubie romansy i nie użalam się z powodu dzisiejszego pseudo święta.





Ps. Szkoda tylko, że główny bohater wygląda jak emo xd


Pozdrawiam wszystkich. 


czwartek, 4 lutego 2016

Wciąż tkwię w nieszczęściu.

W ubiegłą sobotę miałam studniówkę. Pierwsza moja myśl - mogłaby z tydzień poczekać. Dzień studniówki również nie był najlepszy. Włosy zrobione na szopę pełną słomy, buty za wysokie i o zgrozo sukienka, która dała o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Choć mogło być gorzej, zamek mógł pójść w trakcie poloneza, a poszedł zaraz na wejściu. A raczej w aucie, ale zorientowałam się gdy zdjęłam kurtkę.
Koleżanka z klasy zszyła mi ją od dołu do góry, a moja jedyna myśl wtedy to "Czemu nie poszłam w starej, ukochanej, sprawdzonej sukience?". Oj tak, moja mała czarna, idealnie obcisła, sprawiająca, że czułam się pewna i piękna w tym dniu została w szafie. Niemal każda dziewczyna miała nową sukienkę, a ja chciałam pokazać się w czymś nowym. Typowa dziewczyna.
Następnie okazała się, że siedzę nie tam gdzie chciałam, nie ze swoją klasą. Dopiero wtedy łzy pocisły mi się do oczu i starałam się jak mogłam by nie wypłynęły rozmazując mi makijaż, który jako jedyny był idealny. 

czwartek, 28 stycznia 2016

"Dżem", czyli historia nieszczęśliwej miłości.

Cześć wszystkim!
Nie wstawiałam żadnej notki, ponieważ nie mam kompletnie pomysłu. Więc otworzyłam sobie folder z moimi dwudziestoma ośmioma wierszami i załączam Wam jeden. Tytuł wydaje się komiczny w porównaniu do tragicznej historii Anny. Wybaczcie za powtarzające się słowa, za dziwnie formowane zdania i rymy, miałam około czternastu lat gdy go napisałam. Pamiętam, ze kolejnego dnia miałam jechać do szkoły, a siedziałam przy nim do pierwszej w nocy. Zapisałam go na trzy kartki A4. Coś mnie natchnęło wtedy, nie wiem co. Pamiętam nawet, że napisałam go zielonym cienkopisem. Pozwoliłam sobie dopisać w nim teraz kilka zdań by był nieco bardziej logiczny. Miłego czytania. Nutka komedii i dramatu.


Dżem

Od dzieciństwa samotną była,
Nie miała rodziców, w domu dziecka żyła.
Nikt jej nie lubił, ani nie tolerował,
Nie chciał znać, nikt nie kochał.
Po śmierci rodziców, dniami w oknach stała,
Sam widok ten dziewczyny dosłownie przytłaczał.
Każdy był tam samotny, lecz najbardziej ona,
Co utwierdziło to później wybuchający tam pożar.
Budynek doszczętnie się spalił, nic już nie zostało,
Wzięła z sobą co swoje, a było tego mało.
Dwie bluzki na zmianę, spodni jedna para,
Szła ciągle przed siebie, myśląc czy to jakaś kara.
Głodna, zmęczona, kompletnie przemoknięta,
Brak pieniędzy na schronienie,bo przecież była biedna.
Ciemny las, to ostatnie co pamiętała,
Było jej już wszystko jedno, nawet się nie bała.
Usiadła gdzieś na skraju zimnej drogi,
Zamykając oczy modliła się o nieco litości z całej tej trwogi.
Następnego dnia zbudziła się w łożu,
Przytulnym i ciepłym, bez chłodu czy mrozu.
Przetarła swoje wielkie, czarne oczy,
Gdy zauważyła, że ktoś w jej stronę kroczył.

wtorek, 26 stycznia 2016

Pocałunek Wiecznego Szczęścia.

Pocałunek wiecznego szczęścia.

Niech znikną wszystkie zmysły.
Niech lód przestanie mrozić.
Niech ogień nie pali.
Niech język nie czuje żadnego smaku,
A oczy niechaj nie wyciskają
Żadnej kolejnej łzy.

-Dziewczynko, podejdź.
Otrzyj twarz.
Co się stało?
Jesteśmy przecie takie same,
Jak mogę pozwolić byś cierpiała?

-Podaj mi dłoń,
O tę...

Kobieta była nieskazitelna,
Jej cera biała i aksamitna,
Wydawać się mogła,
Że połyskuje w świetle.
A jej długie włosy
Czesał wiatr.
Ujęła dłoń dziewczynki
I złożyła na niej pocałunek.
Pocałunek wiecznego szczęścia.

Wtem jej różana twarz
Zabłysła.
Podobnie i łzy.
Włosy nabrały koloru,
A niewinna postawa
Lekko zgarbionej
Zmieniła się.

Stała dumnie.
Nie było w niej strachu.
Znikł ból.
A siejący się zamęt
Odszedł,
Wraz z ostatnim westchnięciem.

-Dziewczynko, widzisz?
Jesteśmy takie same.

Nigdy więcej nie poczuła.
Jej skóra była jak diament,
Piękna.
I twarda, by nikt
Jej już nigdy nie zranił.

-Emocje? A cóż to, o Pani?

-To coś, co już cię nie dotyczy.
Teraz możesz być szczęśliwa.

-A czy szczęście to nie emocje?

-Możliwe.
Ale na pewno nie równa się cierpieniu.

Była silna i nieuległa.
Nie lękała się niczego.
Jej dusza była zamrożona,
A serce skamieniałe.
Z zewnątrz zaś błyszczała.
Czyś nie była ideałem?
Ślady jej bosych stóp
Płonęły żywym ogniem.
A bijący z niej blask
Oślepiał nędznych
Śmiertelników.

-A kiedy nadejdzie ten dzień,
Ktoś stanie przed Tobą
Twe skamieniałe teraz serce
Zabije.
Roztrzaskując zlodowaciałą duszę.
Upadniesz na kolana,
A kiedy podniesiesz wzrok,
Ujrzysz dłoń.
Poczujesz jej dotyk.

-Poczuję?

Kobieta zniknęła,
A za nią ciągnął się blask
I parujące ślady
Jej bosych stóp.

Dziewczę zaś,
Położyło dłoń na piersi.
Nie było nic.
Ani bicie serca,
Ani ciepło skóry.
Podniósł się kącik
Idealnych ust.

-Może kiedyś znajdę,
To czego szukam.
Może.

I w niknącym za nią blasku
Rozbrzmiał głuchy śmiech.

/26.01.2016/


Bohaterami tej historii, jest kobieta bezlitosna i dziewczynka, którą jestem ja. Błądząca gdzieś, spłakana, zgarbiona i nieszczęśliwa zostaje przypadkiem dostrzeżona przez kobietę, która twierdząc, że są takie same myśli, że kiedyś była na jej miejscu.
Przekaz?
Uczucia są słabe, póki nie pojawi się przed Tobą osoba godna Twojego serca - nie wymiękaj.
Nie okazuj słabości, nie płacz, nie użalaj się.
Pamiętaj dziewczyno, na Twoje serce trzeba sobie zasłużyć.


Znów czuję się lepiej. Ale na myśl co przyniesie mi jutro mam ochotę siedzieć i pisać dalszą częśc historii.

Pani i nędzne dziewczę. Czemu nie zdarzy się to na prawdę? Byłoby łatwiej.